Raków Częstochowa miażdży Arkę Gdynia 4:1
Pełna dominacja wicemistrzów Polski
Raków Częstochowa nie pozostawił żadnych złudzeń. W starciu 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy wicemistrzowie Polski zdeklasowali Arkę Gdynia aż 4:1, kontrolując wydarzenia od pierwszej do ostatniej minuty. Dla gospodarzy, dotąd niepokonanych na własnym stadionie, był to bolesny powrót na ziemię, a antybohaterem spotkania okazał się Damian Węglarz, który zawinił przy niemal wszystkich straconych bramkach.
Katastrofa Arki od pierwszych minut
Raków szybko narzucił swój styl gry i już w 10. minucie objął prowadzenie. Po niegroźnym uderzeniu z dystansu Lamine Diaby-Fadiga pokonał Węglarza strzałem, który bramkarz Arki przepuścił pod pachą. Ten gol ustawił mecz, a goście mogli spokojnie czekać na błędy beniaminka.
Arka próbowała utrzymywać się przy piłce, lecz atak pozycyjny nie był jej atutem, a Raków skrupulatnie wykorzystywał każdy błąd rywala.
Dwa ciosy tuż przed przerwą i czerwona kartka Zatora
Końcówka pierwszej połowy była dla gospodarzy prawdziwą katastrofą. Najpierw w 45. minucie Michael Ameyaw kapitalnie uderzył z ostrego kąta z rzutu wolnego, kompletnie zaskakując Węglarza. Chwilę później Jonatan Braut Brunes huknął płasko zza pola karnego i Raków prowadził już 3:0.
Sytuacja Arki pogorszyła się dodatkowo w 40. minucie, gdy po brutalnym faulu na Amorimie sędzia – po analizie VAR – wyrzucił z boiska Dominicka Zatora. Od tego momentu gospodarze grali w dziesiątkę i nie byli w stanie stawić oporu rozpędzonym gościom.
Kolejna wpadka Węglarza i dublet Brunesa
Po przerwie Raków nie musiał forsować tempa. „Medaliki” kontrolowały przebieg meczu i cierpliwie czekały na okazje. Następną wykorzystały w 56. minucie – po fatalnym wyjściu Węglarza do dośrodkowania z rzutu rożnego Brunes bez problemu skierował piłkę do pustej bramki.
To było już 0:4, a gospodarzom pozostała jedynie gra o honor.
Arka z pięknym golem, Raków z pełną kontrolą
W 71. minucie Arka zdobyła jedyne trafienie tego wieczoru. Marc Navarro popisał się efektownym strzałem z rzutu wolnego w okienko, powtarzając wyczyn Ameyawa z pierwszej połowy. Gol nie zmienił jednak obrazu meczu – Raków konsekwentnie kontrolował wydarzenia, grając ekonomicznie i bez niepotrzebnego ryzyka.
Po końcowym gwizdku drużyna trenera z Częstochowy mogła świętować zasłużone zwycięstwo i awans na czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy.
Arka Gdynia – Raków Częstochowa 1:4 (0:3)
Bramki:
0:1 Diaby-Fadiga 10'
0:2 Ameyaw 45'
0:3 Brunes 45+2'
0:4 Brunes 56'
1:4 Navarro 71'
Arka: Węglarz – Navarro, Zator, Marcjanik, Gojny – Gaprindaszwili (46' Predenkiewicz), Rusyn (46' Hermoso), Sidibe (83' Perea), Jakubczyk, Kerk (64' Szysz) – Espiau (64' Percan).
Raków: Zych – Konstantopoulos, Racovitan, Svarnas – Ameyaw (71' Rondić), Barath, Repka (85' Bulat), Diaby-Fadiga (63' Lopez), Makuch (63' Mircetić), Amorim (46' Pieńko) – Brunes.
Kartki:
Arka – Navarro (żółta), Zator (czerwona)
Raków – Barath, Konstantopoulos (żółte)
Komentarze